Fizjoterapia uroginekologiczna po porodzie naturalnym - dlaczego warto?

Opublikowano w 24 listopada 2025 11:10

O ile świadomość pracy nad blizną po cesarskim cięciu jest już w Polsce wysoka, a zalecenia odnośnie konsultacji fizjoterapeutycznej po cc znajduję już w kartach wypisu ze szpitali - to po porodzie drogami natury fizjoterapia uroginekologiczna pozostaje wciąż wiedzą tajemną. Dlaczego? Czy faktycznie nie ma powodu żeby zająć się Twoim dnem miednicy? Czy te trzy kilogramy, które przecisnęły się przez Twoją pochwę to "nic takiego"? Czy Twój brzuch rozciągnięty do granic możliwości w czasie ciąży wróci do formy sam? Czy tan blizna na kroczu różni się czymś od tej na brzuchu po cc?

Szczerze? Nie rozumiem, nie rozumiem dlaczego, tak trudno jest przekonać personel medyczny do tego żeby kierował swoje pacjentki na konsultacje uroginekoloigczne po każdym porodzie... Może kiedyś doczekamy się czasów, gdzie będzie to standardem - już widać światełko w tunelu, co raz częściej na polskich oddziałach położniczych znajdziecie fizjoterapeuktę uroginekologiczną i co raz częściej trafia ona również do kobiet po porodzie naturalnym. 

 

No dobrze, ale przeanalizujmy to razem - czego ja się czepiam, po co to wszystko? W czasie ciąży Twoje ciało się zmienia. No wiadomo, rośnie brzuch i przybierasz na wadze. A za tym idą : zmiany w postawie ciała, zmiany w napięciu mięśni, rozluźnienie ścięgien i więzadeł, inny tor oddechowy, rozejście mięśnie prostych brzucha, zwiększone obciążenie na mięśnie dna miednicy, czasami zwiększone ich napięcie, a czasami zupełnie odwrotnie - rozluźnienie, osłabienie. W ciąży coś tam ćwiczysz, albo i nie, bo pierwszy trymestr ciężki, wymioty, senność, potem już brak kondycji i poddajesz się po paru minutach ćwiczeń. Ciężko z dostępem do zajęć grupowych, samej Ci się nie chce, a dobra... po ciąży wezmę się za siebie. O fizjoterapii uroginekologicznej najczęściej dowiadujesz się pod koniec ciąży, albo wcale. Wpadasz na jakąś konsultację, albo i nie, w ostatnich tygodniach ciężko będzie przygotować się do porodu - to jak uczyć się na sprawdzian 5 minut przed dzwonkiem - no jakoś to będzie, napisać napiszesz, ale co dalej?

 

No więc idziesz do tego porodu często na spontanie - plan masz, wszystko ładnie opisane, ale... ciało idzie na żywioł. Ciężko Ci wytrzymać w pozycjach porodowych, ciężko Ci rozluźnić się pomiędzy skurczami, próbujesz na różne sposoby, kosztuje Cię o dużo siły, bólu... no wiadomo, w końcu poród naturalny. Pękniesz, albo Cię natną, albo będziesz miała tyle szczęścia, że uda się bez obrażeń. Urodziłaś! Szczęście, radość, miłość, po drugiej stronie trochę strachu, niepewności, czy i jak poradzisz sobie z maleństwem. Czasami problemy w laktacji, czasami ból w okolicy rany po nacięciu, może jakieś delikatne nietrzymanie moczu w pierwszych dobach połogu. Za kilka dni wracasz do "w miarę dobrej" sprawności i wpadasz w wir życia - opieki nad dzieckiem, uporządkowania laktacji, swoich emocji, sprzątanie, gotowanie. Zapominasz o sobie i nie zastanawiasz się nad tym co tak na prawdę wydarzyło się z Twoim ciałem. 

 

A co tam się wydarzyło i jakie to niesie za sobą konsekwencje? Jeśli to czytasz to pewnie nie masz jakiś szczególnych, niepokojących objawów (gdybyś miała wiedziałabyś, że MUSISZ iść do fizjoterapeutki). UWAGA! Nie zawsze muszą być od razu! Często zdarza się tak, że w pierwszych latach po porodzie objawów nie ma lub są tak subtelne, że nawet ich nie zauważasz. Prawda jest taka, że większość kobiet, jak nie wszystkie, wychodzi z porodu naturalnego z obniżeniem cewki moczowej pierwszego stopnia - parcie porodowe to ogromna siła. U jednych wróci do normy samo, u innych niekoniecznie - wyjdzie po latach. Część z nas nie potrafi świadomie kontrolować mięśni dna miednicy, nie potrafi ich świadomie napiąć i rozluźnić. Często po porodzie siłami natury współżycie nie jest już takie jak kiedyś - gorsze czucie, jakaś luźność, ale no... przecież urodziłaś, normalka. NO NIE! To nie jest normalka! To nie musi tak być! Ty możesz to naprawić, możesz i powinnaś wrócić do formy sprzed ciąży. Dlaczego? Bo Twoje ciało to zapamięta, jak teraz nauczysz je pracować fizjologicznie, jak teraz odzyskasz tą kontrolę - to Twoje dno miednicy odda Ci to jak będziesz miała 40, 50, 60 lat...

 

Przychodzą do mnie pacjentki po menopauzie i mówią tak: "Od kilku lat pojawiło się nietrzymanie moczu, urodziłam naturalnie 25 lat temu i wszystko było ok. Jak skończyłam miesiączkować to nagle wszystko się posypało, nie mogę chodzić na ćwiczenia bez wkładki." Dlaczego tak się dzieje? Bo nasze ciało nagle traci estrogen, który trzyma nas w ryzach - wspiera pracę tkanki łącznej, utrzymuje jej napięcie. Nie ma estrogenu, mięśnie słabe... i leci... Obniżenie, czasami wypadanie narządów rodnych, pogłębiające się latami. A ile z nich nigdy nie trafi do fizjo - bo to taki krępujący temat. Część z nich świetnie sobie poradzi w ćwiczeniach, wspomożemy terapię radiofrekfencją, może elektrostymulacją. Ale są takie Panie, które nie mogą zastosować elektroterapii ze względu na choroby współistniejące, a ich świadomość ciała w obrębie dna miednicy, nie oszukujmy się - nie istnieje. I co wtedy? Wkładki, pessar, zabieg?

 

Dlatego nie czekaj do momentu kiedy objawy się pojawią, sprawdź od razu, ćwicz od początku, reedukuj i dbaj o siebie. Nie szukaj wymówek - zawsze się znajdą. Pamiętaj, że jesteś tak samo ważna jak Twoje dziecko. Daj sobie szansę, żebyś kiedyś nie musiała szukać wymówek dlaczego nie możesz skakać z dzieckiem na trampolinie. Jeśli jesteś w ciąży - nie czekaj na poród biernie - przygotuj się, będzie łatwiej w trakcie i po. Przekonałam Cię?